Sunday, 27 January 2019

Vege burgery


                                   Napisała Jola @ 27 styczeń, 2019 r. 





  Dziś chciałam Wam zaproponować cztery przepisy na sprawdzone vege burgery. Nie musi być mięsa aby było pysznie.
Pierwszy z nich pochodzi z bloga jadłonomia.com i jest to burger z pieczarką. sama się zdziwiłam że taki pyszny! 

Wegańskie burgery z pieczarkami 
przepis na 2 burgery

2 pieczarki - te bardzo duże
2 bułki 
kilka liści szpinaku
kilka plastrów czerwonej cebuli
3 łyżki sosu sojowego
pieprz

sos:
1/2 puszki ciecierzycy
3 łyżki uprażonego na suchej patelni sezamu
5 łyżek oleju
1 łyżka zimnej wody
1 ząbek czosnku
odrobina soku z cytryny

Przygotowanie
1. Duże kapelusze pieczarek nasmarować sosem sojowym i odstawić. 
2. Do naczynia blendera wkładamy wypłukaną ciecierzycę i pozostałe składniki sosu. Zblendować na gładki krem.
3. piekarnik 200 st C włożyć pieczarki i piec 10 minut. Bułki przeciąć i ułożyć je obok pieczarek i zapiekać razem kolejme 5 minut. 
4. Bułki posmarować sosem sezamowym, ułożyć szpinak. skropić sosem sojowym, położyć pieczarkę, posypać pieprzem, przykryć czerwoną cebulą i wierzchnią warstwę bułki posmarowaną sosem.


Mielone kalafiorowe 
przepis z bloga jadłonomia.com

2 1/2 szkl startgo kalafiora
1 duża cebula
1 ząbek czosnku

1 1/2 ugotowanej kaszy jaglanej
1/2 szkl ziaren słonecznika, podprażonych na patelni
1/4 szkl mąki ziemniaczanej
1/4 szkl oleju
2 łyżki sosu sojowego
1/2 łyżeczki syropu z agawy
1 1/2 - łyżeczki pieprzu ziołowego
sól, pieprz

Przygotowanie:
1, piekarnik 180 st C, blachę wyłożyć papierem. Do dużej miski ścieramy kalafiora, cebulę i czosnek. 
2. dodać do startych warzyw pozostałe składniki i wymieszać wszystko razem. 
3. Formować kotlety, Układać na blasze i piec przez 20 - 25 min na złoty kolor, obrócić i piec kolejne 5 min. 



Wegeburger 

 100 g fasoli białej z puszki blendujemy, dodajemy pietruszki zielonej, 30 g płatków owsianych, trochę tymianku, soli pieprzu i papryki. troszkę cebuli kroimy na cieniutkie plasterki, podsmażamy i dodajemy do masy fasolowej. mieszamy i formujemy 2 kotlety. obtaczamy w mące np, owsianej i smażymy na odrobinie oleju.

Do bulki:
czerwona cebula
oliwki
salata
pomidor
sos
awokado




Tofu burger hot

Tofu kroimy w gruby plaster, obtaczamy w pieprzu cayenne, następnie w zmielonych płatkach, w rozbełtanym jajku i jeszcze raz w płatkach. Rozgrzewamy tłuszcz i smażymy do zrumienienia. 
Bułkę podpiekamy w piekarniku, na bułkę kładziemy sałatę, polewamy sosem np majonezowym, kładziemy kotlet i gotowe!






                                                             Smacznego! 

Saturday, 19 January 2019

Zupki na chłodne dni - rozgrzewające z tofu


                           Napisała Jola @ 19 styczeń, 2019 r. 

  Wraz z pożegnaniem się z mięsem, nasza dieta stała się bardziej urozmaicona, lżejsza, bardziej kolorowa i co wazne - smakowitsza! Cieszę się bardzo że udało nam się "wyjść" z diety mięsnej. Za mięsem nadal nie tęsknimy, nie kupujemy już nawet kiełbasy chorizo. Nic z tych rzeczy. 

Kupujemy za to znacznie więcej warzyw i owoców. Kuchnia wegańska i wegetariańska - po takich stronach teraz buszuję w poszukiwaniu inspiracji do gotowania. Moje ulubione strony w tym temacie to jadłonomia, Olgasmile.com oraz foodpornveganstyle.com

Pod koniec tygodnia, gdy planuję zakupy to zastanawiam się co chciałabym ugotować w kolejnych dniach. Wybieram przepisy które chcę wypróbować i zabieram się do działania - robię listę składników które będą mi potrzebne do przygotowania potraw.
Jako że mamy zimę a ja jestem zmarzluchem to lubię o tej porze roku potrawy z rozgrzewającymi składnikami tj. imbir, kurkuma, chilli... 
Dziś chciałam Wam przedstawić trzy takie rozgrzewające zupy które są naprawdę expresowe w przygotowaniu, świetnie rozgrzewają, są kolorowe i smakują wysmienicie. 

zupa z tofu 

  • 1 litr wody
  • 30 dkg tofu naturalnego
  • 2-3 kapusty pak choi
  • 1 cebula
  • 50 ml sosu sojowego
  • 1 łyżeczka oleju sezamowego
  • kawałeczek ostrej papryczki
  • 1 łyżka syropu klonowego
  • dymka
  • sezam
  • 1 łyżka pasty miso - opcjonalnie
  • makaron ryżowy

wykonanie:

1. Cebulę pokroić w piórka i podsmażyć. Dodać wodę, sos sojowy, ostrą papryczkę i olej do końca. Zagotować. 
2. pak choi pokroić w duże kawałki i wrzucić do garnka białą część i zagotować. Wyłączyć gaz, dodać zielone części i tofu pokrojone w grubą kostkę. Opcjonalnie dodać miso. Podgrzać razem ok 2 minuty. 
3. podawać z dymką i sezamem.





Zupa chińska z tofu 


  • wywar warzywny
  • makaron ryżowy
  • pietruszka zielona
  • ostra papryczka zielona
  • kawałeczek imbiru
  • zielony groszek
  • 10 dkg tofu
  • 2 łyżki oleju sezamowego
  • sos sojowy
  • troszkę sezamu
wykonanie:
Przygotować makaron ryżowy, wywar warzywny oraz ugotować groszek zielony. Imbir pokroić w cieniutkie plasterki, papryczkę też w plasterki, pietruszkę zieloną poszatkować, uprażyć sezam. 

Na talerz przekładamy makaron, ulożyć na nim groszek, imbir, chilli, tofu i zalać wywarem. Zupę doprawić sosem sojowym oraz olejem sezamowym. Posypać sezamem i zajadać! 





Miska zupy z marynowanym tofu 

Marynata do tofu: 

  • 20 dkg tofu
  • 1/4 szklanki ketchupu
  • 1 łyżka octu jabłkowego
  • 1 łyżka ksylitolu
  • 1 łyżeczka miodu lub syropu z agawy
  • 1 łyżeczka musztardy
  • 1 ostra papryczka
  • 1 łyżeczka przypraw np. mieszanka ziołowa
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżka oleju
Do zupy:

  • 25 dkg makaronu ryżowego lub sojowego
  • kawałeczek korzenia imbiru
  • pietruszka zielona lub kolendra
  • kawałeczek ostrej papryczki
  • 350 ml bulionu warzywnego
  • sezam lub czarnuszka
  • 1 łyżeczka sosu sojowego
  • 2 ząbki czosnku
Przygotowanie:

1. wszystkie składniki marynaty zblendować, natrzeć nią tofu i zostawić na kilka godzin lub najlepiej na noc. 
2. ugotować makaron
3. podgrzać bulion i wrzucić do niego obrany i pokrojony w słupki imbir, poszatkowany czosnek, sos sojowy i rozdrobnioną papryczkę. Gotować 3 minuty. 
4. Do miski włożyć makaron, wlać bulion, dodać podsmażone na patelni tofu, zieleninę i posypać sezamem oraz czarnuszką. 






Saturday, 5 January 2019

Quiche & pulpety z tofu


                                 Napisała Jola, 5 stycznia 2019 r. 

Jako że zrezygnowaliśmy z jedzenia mięsa o czym już pisałam to musiałam znaleźć dla niego alternatywę. Tofu, bo o nim mowa. Jemy go od roku, kiedyś okazjonalnie, teraz znacznie częściej. Okazało się znakomitym zamiennikiem dla mięsa. Wiele dań już wypróbowaliśmy z tym składnikiem i powiem szczerze że od razu go polubiliśmy. Można kupić tofu naturalne i tofu wędzone, kombinacji dań jest całe mnóstwo! dania z tofu są delikatne a jeszcze doprawione różnymi ziołami to już rewelacja. Nadaje sie zarówno do dań jarskich jak i do slodkich deserów. 

Co jakiś czas postaram się wstawić wpis z daniem w którego skład wchodzi tofu o czym wpierw powiadomię na instagramie. 
Dzisiaj podaję przepis ktory robiłam już kilka razy bo można go podawać na kilka sposobów, np. pulpety podać z makaronem spaghetti, z kaszą quinoa czy z ryżem. 
Duzym plusem jak dla mnie w daniach z tofu jest to że przyżadza się je naprawdę bardzo szybko. 

Przepis pochodzi z bloga jadłonomia.com 
Ja zazwyczaj dostosowuję przepisy pod swoje kubki smakowe, dodaję ulubione przyprawy lub zamienniki. 

''Pulpety z tofu''
Na 2 porcje
sos:
2 łyżki oliwy z oliwek
1 cebulka
1 ząbek czosnku

1 puszka pomidorów krojonych
1 łyżka octu balsamicznego
trochę oregano oraz tymianku
sól, pieprz

pulpety
1 kostka tofu (u mnie 28 dkg)
1/2 szklanki bułki tartej
2 łyżki sosu sojowego
2 łyżeczki ostrej musztardy (u mnie sarepska)
1 łyżeczka wędzonej papryki
1/2 łyżeczki ostrej papryki
1 łyżeczka suszonego rozmarynu
sól, pieprz

jak zrobić sos:
cebulkę podsmażyć na oleju, dodac czosnek i resztę składników na sos. Gotować na małym ogniu aż sos się zredukuje, ok 30 min

jak zrobić pulpety:
tofu kroimy w kostkę i wraz z pozostałymi składnikami wkładamy do blendera. Blendujemy i formujemy małe kuleczki wielkości orzecha włoskiego. Smażymu na małej ilości oleju po kilka sekund aż będą brązowe. Wkładamy do sosu i podajemy. 




Kolejnym sposobem na zjedzenie dużej ilości warzyw w jednym daniu jest quiche. Bardzo lubię to danie dlatego że można kombinować z różnymi składnikami i nigdy się nie nudzi. Moje ostatnio zrobione quiche było ze szpinakiem i brokułem. Dodałam też papryczkę chilli dla dodania pikantności. Wyszło pyszne. 
Może dodam jeszcze że zamiast jogurtu naturalnego można użyć jogurtu roślinnego np. sojowego. 

"Quiche ze szpinakiem i brokułem"



Forma 28 cm (patrz fotka) 
Ciasto:
20 dkg mąki
10 dkg masła
1 łyżka letniej wody
garść żółtego tartego sera
1 łyżka suszonego tymianku
szczypta soli

Skladniki na ciasto mieszamy razem, zagniatamy ciasto i na chwilę do lodówki. W tym czasie przygotowujemy formę. Smarujemy ją tłuszczem i wylepiamy ciastem. Nakłuwamy widelcem w kilku miejscach i pieczemy w temp 180 st C, 25 min aż będzie leciutko rumiane. 

Farsz:
20 dkg szpinaku
300 ml kwaśnej śmietany
250-300 ml jogurtu naturalnego
2-3 jaja
3-4 cebulki dymki
sól, pieprz
garść sera żółtego
1 papryczka chilli

jak zrobić farsz:
szpinak podsmażamy ok 5 minut. Brokuły gotujemy al dente ok 5 minut. 
Do miski wlewamy śmietanę i jogurt. Dodajemy całe jaja. mieszamy. Dodajemy pokrojoną cebulę dymkę, ser, sól, pieprz oraz szpinak. Mieszamy. 

Na upieczone ciasto wylewamy przygotowany farsz. Układamy podgotowane różyczki brokuła, dekorujemy chilli i wstawiamy ponownie do piekarnika na ok 30-40 min w temp 180 st C do momentu aż wierzch będzie ładnie leciutko zarumieniony. 






                                                   Smacznego! 


Wednesday, 2 January 2019

Jakie przyzwyczajenia, te codzienne i te związane z odżywianiem udało mi się utrzymać, wyeliminować lub nowe wprowadzić do codziennego życia.


                                   Napisała Jola, 2 stycznia 2019 r. 


  1. Na stałym i jak dotąd wciąż niezmiennym poziomie utrzymuje się jedna z moich ulubionych aktywności fizycznych - bieganie. Nic mnie nie zniechęciło, wręcz przeciwnie, moja miłość do biegania wciąż wzrasta. Biegam już sześć lat, jak do tej pory udaje się bez kontuzji. Co prawda, w miesiącach zimowych biegam raz, dwa razy w tygodniu ale też jest to związane z tym że od roku maszeruję do pracy pieszo - godzinę w jedną i godzinę w drugą stronę. Przyznam że zastępuje mi to w jakiejś części bieganie i czuję że gdy zimą biegam mniej nie odczuwam różnicy w kondycji. Utrzymuję ją na stałym poziomie.
W zeszłym roku w biegach masowych nie brałam zbyt często udziału. Były to dwa biegi na 10 km i jeden półmaraton. jeszcze troszkę i mój małżonek będzie ze mną biegał półmaratony. Poczynił duże postępy w 2018 r. udało mu się zrzucić parę kilo a co za tym idzie poprawił znacząco swoją kondycję. Obecnie przygotowujemy się do pólmaratonu, w pierwszej polowie roku 💪

2. Od zeszłego roku utrzymuję też na stałym poziomie, niemalże codziennej rutyny ćwiczenia jogi. Ćwiczę sobie w domu, dopasowuję do swoich możliwości i czuję się z tym świetnie. Mam swój ulubiony kanał na YT. Ćwiczę sobie to, na co danego dnia mam ochotę i czas. Czasem jest to sesja 10 min a czasem 45 min. Na kręgosłup, rozciągająca, wyciszająca, na stopy, na nadgarstki, medytacja itp. Ogólnie rzecz biorąc - joga sprawia mi przyjemność. I o to chyba w tym wszystkim chodzi. 

3. Relaks to taka czynność która jest obecna w moim życiu codziennie. Są to małe, przyziemne rzeczy jak: czytanie, słuchanie słuchowisk na YT, zapalenie świeczki, joga odprężająca, bieganie, głaskanie kota, kadzidełka, pisanie, muzyka klasyczna. Nie wyobrażam sobie dnia bez tych czynności!

4. Gotowanie zawsze było i jest czymś, co bardzo lubię robić. W końcu jest to jeden z kierunków mojego wykształcenia. W tej sferze, jeśli chodzi o moją kuchnię, zmienilo się trochę a może powinnam powiedzieć że dokonała się rewolucja. W jednym z ostatnich moich wpisów napisałam że postanowiliśmy od roku 2018 zmniejszyć ilość spożywanego mięsa a wręcz dążyc do calkowitego jego wyeliminowania z naszej diety. Nie jest to proste wyzwanie, oj nie jest. Pół roku mija od czasu gdy przestaliśmy je kupować całkowicie a od 4 miesięcy chorizo już też nie kupujemy. Tak więc udało się. U nas wyglądało to tak że stopniowo z tygodnia na tydzień jedliśmy coraz mniej i mniej. Teraz nam poprostu mięso śmierdzi. Od czasu do czasu gotujemy kotom piersi z kurczaka i nawet przez myśl nie przejdzie aby spróbować. Odrzuciło nas. Organizm nie potrzebuje widocznie tego, nie tęskni... 
Wciąż nie mogę uwoerzyć że ja jak ja ale mój mąż - mięsożerca potrafił z niego zrezygnować. Nie do wiary, a jednak!Jeśli go spytać jak się czuje nie jedząc mięsa? Odpowie to samo co ja - nie potrzebujemy tego, czujemy się dobrze nie jedząc go. Nie dość że kondycyjnie lepiej to co także bardzo ważne - moralnie. Szkoda tylko że tak późno się ocknęliśmy, ale lepiej późno niż wcale!

5. Kawa. O moim uzależnieniu od dwóch filiżanek kawy już pisałam we wcześniejszych postach więc nie ma sensu się powtarzać. Chciałam się uwolnić od tego uzależnienia więc się uwolniłam. Krok po kroku.Doszłam też do wniosku że w sumie po co ją pić jak każda kawa smakuje tak samo? Nie pobudzała mnie nawet, wręcz przeciwnie po wypiciu kawy po południu potrafiłam natychmiast zasnąć. Zmieniałam i owszem na inne gatunki ale ciągle to samo. Zrezygnowaliśmy więc też z kawy. Kawę zastąpiliśmy yerba mate i wprowadziliśmy rytuał picia herbat zielonych. Kupujemy przez internet, jest szeroki wybór smaków. Są pyszne. Polecam. Mogę powiedzieć że delektuję się herbatą. Za kawą tak jak i za mięsem tęsknić nie będziemy. Już prawie pół roku mija od wypicia ostatniej filiżanki kawy. Jak ten czas mija szybko!

6. Soki. Od zeszłego roku - zdecydowanie więcej soków. Pijemy codziennie - świeżowyciskane. Są to soki wieloważywne i owocowo - warzywne. Np w jednym soku:marchew, imbir, kapusta biała, jabłko, seler naciowy. Różne kombinacje. Nie ma problemu aby zrobić go każdego dnia. Taki sok szybko przechodzi przez układ pokarmowy, ma wiele wartości odżywczych, daje witalność i lepsze samopoczucie. Czego się jeszcze nauczylam? Sok wielowarzywny jeśli jest taka możliwość lepiej jest pić przed większym posiłkiem ponieważ jak już wspomniałam, szybko przechodzi przez układ pokarmowy i nie "blokuje" a jeśli zjemy np. wpierw duży posiłek a potem wypijemy sok to w tym przypadku sok musi poczekać w żołądku na swoją kolej co może powodować wzdęcia gdyz pokarm stały trawi się znaczniej dłużej.Mamy takie swoje kombinacje które stosujemy, i tak np. jarmuż i marchewka - na górne drogi oddechowe, grejpfrut i ananas - na bolące mięśnie i stawy, szejki oczyszczające organizm z toksyn jak np. kiwi, ananas, chlorella, woda, kolendra. Ps. zamiast banana można użyc mango lub ananas. jest wiele możliwości, zalezy co kto lubi. 

Podsumowując: 
utrzymałam

  • dzięki bieganiu, jodze i maszerowaniu do pracy pieszo - dobrą kondycję fizyczną
wyeliminowałam

  • mięso i kawę 
wprowadzilam 

  • codzienną rutynę dotyczącą relaksu, chwile tylko dla siebie
  • w związku z tym że nie jadamy już mięsa, znacznie poszerzyla się gama potraw. Dużo czytam i wyszukuję przepisy na dania wegetariańskie i wegańskie. Preferuję też słodycze jeśli już, to własnej roboty, są zdrowsze co daje poczucie zadowolenia. 
  • jemy znacznie więcej warzyw i owoców. 
Ps.Osobą dzięki której nie jem mięsa jest Marlenka, współautorka tego bloga, dziewczyna mojego syna. Marlena wcześniej niż ja przestała jeść mięso, zaczęła przygotowywać potrawy wege i tak ładnie wyglądały że i ja postanowiłam spróbować czy dam radę. Więc w dużej mierze to jej zasługa za co jestem jej bardzo wdzi ęczna. Kiedy ona zaczynała ja nawet nie pomyślałam że kiedyś zrezygnuję z mięsa, a tu proszę. Udało mi się a nawet wciągnęłam w to męża. Ważne że oboje jesteśmy zadowoleni z tej decyzji. 
teraz wzajemnie z Marlenką wymieniamy się przepisami. Tak było np. tuż przed świętami z pasztetem z soczewicy ze śliwką. Marlena wysłała mi fotkę a na drugi dzień sama go przyrządziłam - był pyszny!

Tak na zakończenie. Wraz z Nowym Rokiem życzę wszystkim zmiany swoich przyzwyczajeń na te lepsze, zdrowsze. Nic nie jest łatwe ale próbować trzeba. Jeśli się uda to też życzę wytrwałości bo to także nie lada wyczyn!



                                Szczęśliwego Nowego Roku   

Saturday, 15 September 2018

Wirral half marathon


                            Napisała Jola, 14 września, 2018 r.  




  Już prawie mija tydzień od czasu mojego ostatniego biegu masowego, a był nim Wirral half marathon - 9 - go września 2018 r. Zarówno start jak i meta biegu była w new Brighton. Było bardzo fajnie i wesoło, także cieszę się bardzo że wzięłam w tym biegu udział. Biegła ze mną koleżanka dla której ten półmaraton był jej pierwszym więc udzielały mi się jej emocje i podekscytowanie 🏃. Jako że biegam regularnie i nie mam z tym problemu, toteż w tygodniu poprzedzającym start pobiegałam ciut więcej km niż zazwyczaj ale nie więcej niż 19 km. poprostu aby mieć pewność że przebiegnę dystans bez szkody dla zdrowia. 

Na codzień odżywiam się w miarę zdrowo więc specjalnej diety też wprowadzać nie musiałam, jedynie co, to zjadłam dnia poprzedniego na kolację porcję makaronu z sosem pomidorowym i bazylią. Popijałam więcej wody mineralnej i wody kokosowej. odpowiednie nawodnienie organizmu to kluczowa sprawa! 

Jako że praktykuję jogę już od jakiegoś czasu bardzo regularnie to powiem, Wam że teraz mam porównanie z kondycją we wcześniejszych biegach i obecną. Widzę różnicę i to sporą!Po pierwsze z oddychaniem podczas biegu jest znacznie lepiej, po drugie ciało jest w lepszej kondycji fizycznej, jakieś takie bardziej elastyczne i "lekkie". Polecam każdemu łączyć jogę z bieganiem lub bieganie z jogą. 

Start był o godzinie 9.30, pogoda idealna na taki bieg choć trochę wiało. Rano jak zwykle przed bieganiem zjadłam tosty z dżemem ale tym razem zamiast kawy wypiłam yerbę którą piję jak już wiecie od miesiąca regularnie zamiast kawy. Nie piję kawy i czuję się świetnie. Energii mam mnóstwo i nawet więcej niż po kawie a czuję się przy tym znacznie lepiej. To prawda że kawa daje energię ale na krótko, natomiast yerba mate daje energię na dłużej i jest zdrowsza oraz nie uzależnia. 
Biegnąc, duzo rozmawiałyśmy, miałam ze sob,a swoje dwa bidony więc popijałam wpierw wodę mineralną a od drugiej połowy biegu wodę kokosową. Na mecie czułam że mogłabym pobiec jeszcze trochę, nie czułam żadnego dyskomfortu, nawet nogi nie bolały. 



Biegłyśmy a fale wzburzone wiatrem co rusz "obmywały" biegaczy. Widok wody i fal oraz szum morza podczas biegu to coś wspaniałego, to czysta przyjemność i relaks!



A po biegu? Za linią mety wypiłam wcześniej, w domu przygotowany koktajl z mleka roślinnego, banana, daktyli. A potem pojechaliśmy na duuużą pizzę 😋



                                           Pozdrawiam  

Monday, 10 September 2018

Batony energetyczne


                                 Napisała Jola, 10 września 2018 r. 





  Wczoraj przebiegłam swój kolejny półmaraton, a dziś wrzucam obiecany przepis na batony energetyczne. Bardzo proste i szybkie do zrobienia i smakują rewelacyjnie!Stanowią znakomitą przekąskę zarówno przed jak i po bieganiu. Ja zabrałam ze sobą kawałek na długie wybieganie i sobie podjadałam. Słodycz owoców i moc nasion w nich zawartch dodają energii. Pamiętajcie że jeśli nie macie wszystkich podanych składników, zawsze możecie je zastąpić innymi. Ja, np morele tym razem zastąpiłam figami i też jest pysznie! 

A oto przepis: 

  • 2 szklanki płatków owsianych
  • 1/4 szklanki rodzynek
  • 1/4 szklanki jagód goji
  • 10 suszonych daktyli
  • 3 suszone morele
  • 5 łyżek nasion siemienia lnianego
  • 2 łyżki ziaren słonecznika
  • 2 łyżki pestek dyni
  • 2 łyżki sezamu
  • 2 łyżki kakao
  • 1/3 szklanki wody
  • 1/3 szklanki oleju rzepakowego
  • 7 łyżek syropu z agawy
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżeczka soli  


Wykonanie:
1. Do miski wsypać wszystkie suche składniki, dodać olej, syrop z agawy i sok z cytryny. Połączyć składniki. Dolać wodę i lekko wymieszać. Pozostawić na 10 minut. 
2. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia i wyłożyć masę o grubości ok 1 cm. Wyrównać boki i wierzch. Piec ok 20-25 min, w temp 160 st C. 
3. Wyjąć i pozostawić do całkowitego wystygnięcia. Kroić batony o wymiarach 8cm*4cm. Można je przechowywać do 2 tygodni. 





                                               Smacznego! 

Wednesday, 5 September 2018

Moje codzienne "rytuały"


                             Napisała Jola, 5 września 2018 r. 

  Całkiem niedawno, bo około trzy miesiące temu, postanowiłam bardziej przyjrzeć się mojej dotychczasowej diecie, o czym już pisałam w poprzednich postach. Zmieniłam parę nawyków żywieniowych, szczególnie tych związanych ze spożyciem mleka krowiego, mięsa, ryb, kawy oraz cukru. Wykluczenie mleka z diety nie jest dla mnie wielkim problemem bo i tak nie piłam go dużo. Znacznie ograniczyłam spożycie sera żółtego, jogurtu. Jogurt staram się zastępować roślinnym - zazwyczaj jest to jogurt roślinny o smaku sojowym lub kokosowym. 

Jeśli chodzi o mięso to już przestałam kupować. Powiem szczerze że wcale mi go nie brakuje! Z wędliny to czasem plasterek szynki parmeńskiej się jeszcze pojawi na talerzu, ewentualnie chorizo ale to też już rzadko. Widać organizm nie potrzebuje wcale mięsa do szczęścia 😊

Ryby ... hmm ... od czasu do czasu. Lubię wędzonego łososia raz w tygodniu, czasem z puszki w pomidorach. raz na dwa tygodnie krewetki wpadają. I to mi wystarczy. 

Kawa - z kawą to jest ciekawa historia bo udało mi się ją całkowicie wyeliminować. Nie piję już kawy dwa i pół tygodnia a energii mi nie brakuje! Rzucić nałóg związany z kawą to nie taka prosta sprawa, przynajmniej jeśli o mnie chodzi. Wystarczy że ominęłam jeden kubek w ciągu dnia i mój organizm się jej domagał przypominając mi o tym bólem głowy. Pokonałam to uzależnienie zastępując kawę herbatą yerba mate. 
Teraz zamiast dwóch kubków kawy dziennie piję dwa kubki herbaty yerba mate i jest ok! Jest zdrowsza od kawy, zawiera witaminy, nie uzależnia jak kawa, nie wyołukuje żelaza z organizmu i daje energię na znacznie dłużej niż kawa. Ma zdecydowanie więcej zalet niż kawa. Cieszę się że udało mi się uwolnić od picia kawy. To taki mój mały sukces. 

Cukier - cukru białego nie używam praktycznie wcale już. Do wypieków czy domowych fit słodyczy używam ksylitolu, erytrolu, syropu klonowego, miodu lub cukru trzcinowego. 

Przechodzę do tych moich tytułowych "rytuałów"
Tak to już chyba jest, że gdy człowiek posiądzie większą świadomość odżywiania, dba o swoje zdrowie, ćwiczy jogę, biega itp to wkracza w pewien taki poziom że "wewnątrz siebie" ustala pewne takie reguły postępowania w codziennym życiudla siebie, takie "rytuały codzienności" tak bym to nazwała. 

Takimi moimi codziennymi rytuałami które wykonuję regularnie od poniedziałku do piątku (weekendy się trochę różnią). Z racji tego że od poniedziałku do piątku chodzi się do pracy to też każdy dzień wygląda podobnie. Jestem przekonana że dla zdrowia i dobrego samopoczucia na codzień, warto sobie takie indywidualne rytuały ustalić. 
Moje wyglądają tak poczynając od pobudki: 

  • wstaję 2 godziny przed wyjściem z domu
  • toaleta
  • nabieram na łyżkę olej kokosowy i trzymam w ustach 10 minut, w tym czasie:
  • karmię koty 😻
  • szykuję sobie szklankę ciepłej wody z cytryną
  • zalewam płatki mlekiem roślinnym
  • wypluwam do zlewu olej z ust
  • popijam ciepłą wodę z cytryną
  • rozkładam matę i ćwiczę jogę poranną ok 10 - 15 minut
  • biorę prysznic
  • ubieram się
  • szykuję sobie śniadanie, zazwyczaj jest to owsianka z różnymi dodatkami
  • szykuję sobie drugie śniadanie do pracy i zazwyczaj jest to koktajl, np mleko roślinne + banan + daktyle + łyżeczka masła orzechowego + odrobina białka w proszku, czasem dodaję kakao. 
  • szykuję sobie yerba mate
  • jem owsiankę
  • przytulam na pożegnanie koty popijając herbatę 😜
  • wychodzę do pracy
  • maszeruję do pracy 1 godzinę i powrót też zajmuje mi 1 godzinę. Muszę tu napisać że bardzo lubię te moje marsze, czuję się dotleniona i pełna energii.


Tak oto wygląda moja poranna rutyna, o popołudniowej napiszę w kolejnym poście. Moim zdaniem warto jest wstać trochę wcześniej i znaleźć czas rano tylko dla siebie. Bez pośpiechu zjeść śniadanie, rozluźnić ciało - zrobić krótką sesję jogi, parę wygibasów jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Ważne jest też przygotowanie sobie drugiego śniadania do pracy.jedzenie o stałych porach, zróżnicowanych posiłków zapewni nam energię na ca dzień.
Tak więc warto jest zacząć dzień aktywnie i zdrowo, u mnie to się sprawdza znakomicie, odczuwam spokój poranka, lekkośc i energię. 



                                              Wam też tego życzę!